|
Cecylia i Tadeusz Włodarczak z Pawłowic ślub cywilny wzięli 18 października, a kościelny 22 listopada, w dzień imienin panny młodej. Teraz mija 50 lat od tamtych uroczystości. Pan Tadeusz pochodzi z Nowej Wsi, a swoją wybrankę poznał na zabawie dożynkowej. A pani Cecylia z Pawłowic – z miejsca gdzie do dziś mieszkają. Wtedy w 1961 roku, zaraz po ślubie wprowadzili się do ojca panny młodej. Mieszkali w małym domku z gliny, krytym słomą. Już po trzech latach postanowili wybudować nowy dom. Stanął w ciągu kilku miesięcy, ku wielkiej radości ojca pani Celiny. Ale cieszyli się wszyscy. W tym domu państwo Włodarczak wychowali trzy córki. I mieli dość pracowite życie. Pan Tadeusz z zawodu był kowalem, ale od początku pracował na kolei. Był rewidentem wagonowym i dbał o bezpieczne wyprawianie pociągów w trasę. Na kolei przepracował 40 lat. A pani Cecylia prowadziła dom, wychowywała dz ieci i pracowała w polu. Państwo Włodarczakowie mieli bowiem 3 hektary ziemi, które trzeba było uprawiać, a potem chodzić na tzw. „odrobek”. Łatwo nie było. Ale małżonkowie doczekali emerytury i dziś mają dużo czasu dla siebie. W podwórzu ciągle jeszcze prowadzona jest hodowla świń, ale tym zajmuje się już córka z zięciem. To oni zostali w domu rodzinnym i przejęli obowiązki gospodarzy. Druga córka mieszka w Lesznie, a trzecia w Śmiłowie. Jak tylko czas pozwala odwiedzają rodziców. Jubilaci doczekali się sześcioro wnucząt i dwóch prawnuków. Teraz pan Tadeusz znajduje czas na rozwiązywanie krzyżówek i oglądanie meczów żużlowych i piłkarskich. A pani Cecylia, jak zawsze prowadzi dom. Obydwoje marzą, by zdrowie pozwalało im jak najdłużej być razem. A my właśnie tego jubilatom życzymy.
Z okazji jubileuszu, Państwo Włodarczak otrzymali, nadane przez Prezydenta RP, medale Za długoletnie pożycie małżeńskie oraz życzenia od władz gminnych.
|